Z czym się mierzą bartne pszczoły jesienią?

Jesień to dla ludzi ledwie zapowiedź zimy, dla pszczół to kluczowa chwila w kwestii ich być albo nie być. Relacja z ostatniego (z nazwy) przeglądu okolicznych kłód. Niestety, kilka złych wieści. Po pierwsze – stan zasiedleń niewiele się zmienił, ale taki sezon – w poprzednich latach wyszło dużo rójek, dzięki którym i moja eksperymentalna pasieka się nieco powiększyła, ten rok jest pod tym względem tragiczny. Zajmijmy się więc tym, co mimo wszystko zasiedliło kłody. Zdjęcia robione przed południem, może się wydawać więc, że pszczół jest mało, tymczasem przy 8C grzecznie uwiązały się od strony pleców komory. Zima tuż tuż. Ambitne założenie o braku dokarmiania i leczenia odłożyłem na bok.  W swojej leśnej, stacjonarnej pasiece o wiele bardziej miodne pszczoły dostarczyły mi średnio 3kg miodu wrzosowego i połowę tego miodu leśnego. Na gryce dwucyfrowe wyniki, ale można to porównywać? Te kilka kilogramów miodu w ulu to nadwyżka, jaka rodzina pszczela odłożyła ponad to, co zużytkowała na swoje potrzeby. Osoba postronna rzadko kiedy wie, że pszczelarz podbiera kilka kilogramów miodu, ale w tym samym czasie pszczoły zużywają ponad 80 kg. Mało tego! W niektórych latach w stacjonarnych pasiekach nie podbiera się niemal nic, a zakarmić na zimę trzeba. Bilans ujemny. I tak też się przytrafiło bartnym pszczołom – bartne pszczoły odłożyły zapewne nieco mniej, niż ich siostry w moich ulach. Dlaczego zapewne?

IMG_20171002_113646_4CS

Bo oszacowanie ilości miodu przy braku możliwości wyjęcia ramki to wróżenie z fusów. Pszczółki na zdjęciu ciasno skłębione z tyłu, tam, gdzie i miód. Ile go jest? 2 kilogramy? 5? a może 12? Za mało. Z tej kłody dodatkowo wyszła rójka. Dzięcioł im dokuczył jak widać. Warroza wgryza się w grzbiet. To jak, nie dokarmiać biednych stworzeń i liczyć, że jakoś dadzą sobie radę, bo tak mówiło założenie? Niech tylko o tej porze raczą przyjąć syrop oczywiście …

 

IMG_20171002_112341

I od razu z grubej rury, bo to kontrowersyjny temat dla niektórych. Jakże to, bartne pszczoły leczyć? Kiedy miałem pierwszą rójkę w starym, drewnianym ulu, przez dwa lata nie miałem problemów z warrozą. To nie to, że nie jej widziałem. Nie było jej, mimo, że każdy pszczelarz, doktor czy kto tam jeszcze ogląda pszczółki powie, że nie ma takiej możliwości. Kiedy w otaczającym drzewostanie nie było pszczół, a najbliższy hodowca mieszka w linii prostej 4km, taka sytuacja na chwile zaistniała. Na chwilę, bo w momencie wywiezienia mojej pasieki na pożytki i zetknięciu się z innymi pasiekami wędrownymi, warroza pokazało swoją paskudną, okrągłą, brązową i ośmionogą twarz (jesli dobrze policzyłem) . W kłodach i barciach możliwość obserwacji i kontroli osypu jest utrudniona. Wysoko, daleko i nieporęcznie, w skrócie. Kwestią czasu jest przywleczenie tego szkodnika, nawet jeśli teraz go nie ma. Nocą temperatura spada do zera, czerwiu brak, idealna pora na odymianie. Czemu nie ziółka? Nie działają? Działają, ale przy regularnym stosowaniu, względnie wystarczają.

 

Tak więc -tak, podkarmiam i leczę bartne pszczoły, bo są ważniejsze niż ambitne plany i paplanie fanatyków twierdzących, że pomagać się im nie powinno. Kropka.

 

No to możemy przejść to innych niusów i zdjęć.

IMG_20171002_114037

Najbardziej niedostępna kłoda. Cięzko do niej podejść na linie, trzeba na zwykłej drabinie. Ale miejsce było idealne i pszczoły to potwierdziły. 7 plastrów, na których idealnie widać jak funkcjonuje pszczela rodzina. Gdzie jest miejsce trutni, gdzie robotnic, gdzie zapasów a gdzie kłębu na zimę.

IMG_20171002_124339

W takim typie zabudowy od razu widać, że czerwienie przebiegło intensywnie.  Pszczoły nieco rozbiegane, bo ociepliło się podczas wizyty na lipie. Na boku, tam, gdzie styka się ściana komory ze śniotem widać grubą warstwę propolisu. I larwy barciaka („szkodnik” żerujący w ulu). Nie zamierzam go zwalczać, ale o tym w innym artykule. Wstępnie powiem – w ulu hodowlanym jest paskudnikiem niepotrzebnym i dokuczliwym, w barciach jego obecność zdaje się być elementem kluczowym dla istnienia rodziny.

IMG_20171002_124416Jak widzę coś takiego, to później nie chce nawet na te idealne ramki z węzą patrzeć.

IMG_20171002_124616_3CSPszczelarze doskonale wiedzą o tak zwanym wymiarze (rozmiarze) pszczelim. Ale nie tylko oni zapewne to przeczytają, więc: Pszczoły przestrzegają w naturze pewnych zasad. Nie żadlą bartn… No nie. To akurat nie. Zachowują odległość pomiędzy plastrami, jak na zdjęciu (6- ~12 mm). Dwie pszczoły niemal stykają się grzbietami, ale mogą swobodnie przejść i pracować. Zimą łatwiej o utrzymanie odpowiedniej temperatury. teoria mówi, że pszczoła kituje otwory do 3 mm, nie większe. Moje bartne pszczoły o tym nie wiedzą. Taka dygresja.

 

IMG_20171002_124657One muszą być z kosmosu. Nie ma innej opcji.

IMG_20171002_125303Smuci mnie śmierć kilkudziesięciu pszczół, ale dane jakie dostarczą nie pójdzie na marne. Ale o tym nieco później, niż o barciaku.

Oby pogoda dopisała i karmienie odbyło się bez przeszkód. I o oby do wiosny, bo dla pszczół teraz najcięższy okres.

M