Zimowe pszczoły

Dziś kilka informacji o tym, co dzieje się u pszczół zimą. Nie trzeba być pszczelarzem, aby interesować się tymi niesamowitymi owadami i ich losem. Większość Czytelników nie ma zawodowo styczności z pszczołami, dlatego postaram się napisać obrazowo i prosto – pszczelarze nie znajdą tu nic odkrywczego poza wzmiankami o dawnym bartnictwie, na niedosyt wiedzy polecam kurs w Pszczelej Woli : )
img_20161201_093405
Zimowe pszczoły.
Podczas gdy niedźwiedzie przekręcają się z boku na bok, podobnie jak murarki oczekując na pierwsze słoneczne dni, pszczoły w ulach, kłodach i barciach nie próżnują. Wydawać by się mogło, że nie wylatując z ula z pewnością popadły w zimowy marazm lub depresje. Nic bardziej mylnego! Czeka je być może najcięższa i najważniejsza praca w całym roku – zimowanie. Na zewnątrz pszczelego schronienia trzaskają syberyjskie mrozy, lub jak jak teraz, śnieg ledwie znaczy swoja obecność, to jednak bez znaczenia. Temperatura wnętrza kłębu w którym uwiązała się rodzina jest w miarę stała, wynosi około 20 stopni Celsjusza, ale nw lutym dojdzie do 34 – czerw wylegający się z jaj złożonych na przedwiośniu potrzebuje dużo ciepła. Do tej chwili jednak daleko. Pszczoły skupiają się na zapewnieniu odpowiedniej ciepłoty wymieniając się miejscami – te z ciepłego wnętrza zmieniają odrętwiałe siostry z zewnątrz, pozwalając im się ogrzać w towarzystwie królowej, będącej najważniejszym elementem rodziny. Przemiana materii w ich organizmach wyraźnie zwolniła – nic dziwnego, pszczoły nie opróżniają jelita prostego, aż do oblotu wiosennego, spożywają tez o wiele mniej miodu. Kłąb w miarę trwania zimy przemieszcza się coraz wyżej na plastrach, pobierając pokarm – pierzga zgromadzona na plastrach bocznych przyda się dopiero na wiosnę. największym zmartwieniem pszczół, jest jednak nie zimno, lecz wilgoć. Przy złej wentylacji miód chłonie wodę i zaczyna fermentować. Pszczoły, choć zazwyczaj alkoholowi nie mówią „nie”, w zimie są dość asertywne. Starają się odparować więc wodę z miodu, w konsekwencji czego zjadają większą ilość pokarmu, zapychając sobie jelito proste, i wydzielają większą ilość… pary wodnej. Dlatego kłody bartne, jak każdy „ul” muszą także posiadać otwory wentylacyjne. Skraplająca się woda opada czasem na kłąb, dodatkowo studząc pszczoły. Cóż jeszcze przeszkadza pszczołom w spokojnej zimowli? Stres. Zestresowane hałasem, drganiami czy obecnością intruzów, zestresowane pszczoły przyśpieszają nieco swój metabolizm, co jak już wiemy nie jest mile widziane w tym czasie. I jeszcze dwa słowa o samych intruzach – jak wiadomo, niedźwiedzie, jeśli nawet nie śpią, są rzadkimi gośćmi w naszych stronach. Pozostają jednak ptaki, takie jak dzięcioły, które potrafią wydziobać dziurę w ulu lub drzewie i pożerać bezbronne owady. Często także myszy goszczą u pszczelich rodzin, korzystając z ciepła, jakie dostarczają owady. Dawniej, największym wrogiem bartnika, zaraz po niedźwiedziu, były kuny. Jak wiadomo – dawny bartnik posiadał wiele przywilejów, takich jak polowanie na drobną zwierzynę w lasach – musiał jednak zapłacić za ta sposobność tzw. kune lub kunowe, czyli odgórnie określoną ilość skórek kun.
Zimno, wilgoć, niedźwiedzie i stres. Zupełnie jak ludzie…