Relacja z ostatnich prac

DSC01841

Kłoda powieszona na drzewie, jak ta powyżej,  to ostatni element pracy. Poprzedza go kilka godzin drążenia samej kłody przy pomocy pił, dłut i cieślic; dopasowanie śniotu, przygotowanie daszka, zamontowanie snoz, wabika i jeszcze troszkę innych zajęć, ale o tym innym razem. Jeśli chcemy zrobić kłodę z prawdziwego zdarzenia a nie twór „ulopodobny”, to lista prac jest całkiem długa.

DSC01867

Zacznijmy od tego, co przyciąga pszczoły do barci lub kłody. W lasach jest bardzo niewiele naturalnych dziupli nadających się do zasiedlenia przez rój, dlatego taki wiszący ul jest dla nich bardzo atrakcyjny. Zwiadowczynie  rójki często pamiętają napotkane podczas wcześniejszych lotów miejsca, które nadadzą się do zasiedlenia. Tym bardziej, jeśli pachną im one znajomo – dlatego między snozami dobrze jest umieścić kawałek starego plastra, a samą komorę nasączyć mieszanką propolisu, miodu i wosku. Kłoda wydaje im się wtedy przytulna.

DSC01817

A jak powiesić taką kłodę na drzewie? Tu zapominamy o dawnych, skądinąd oczywiście ciekawych metodach i do zawieszenia naszego średniowiecznego ula używamy współczesnych rozwiązań. Mocujemy kłodę przy pomocy metalowych wkrętów. Niektórzy nacinają drewno tak, aby przeprowadzić przez wycięte „uszy” linę i na tak prowizorycznych uchwytach opierają cały ciężar kłody. A może ona ważyć i 200 kilogramów… Zdecydowanie jednak lepiej jest nie kusić losu i całą operację przeprowadzić szybko a przede wszystkim bezpiecznie.

DSC01868

Najlepiej przy pomocy wciągarki łańcuchowej, która daje pewność, mobilność i regulacje wysokości co do milimetra.  Linką zamocowaną do auta będzie szybciej, ale ostatnio widziałem nieciekawe efekty takiego pospiechu, szczęśliwie nikomu nic się nie stało.

DSC01818

Żeby wciągnąć kłodę na wysokość 6 metrów trzeba poświęcić kilka minut, ale system przekładni niweluje cały ciężar.

DSC01848

Czasem trzeba pomagać sobie liną, aby ominąć sęki… Ale efekt końcowy rekompensuje godziny pracy nad kłodą.

Powyżej część kłód bartnych wykonanych dla Nadleśnictwa Janów Lubelski.  Jedną z nich można obejrzeć odwiedzając Arboretum, mieszczące się przy siedzibie nadleśnictwa. A na koniec najważniejsza rzecz. Samo wykonanie i zawieszenie kłód bartnych zajmuje najwięcej czasu, ale to, co stanowi o sukcesie zasiedlenia, rozwoju i zimowli rodziny pszczelej miało miejsce o wiele wcześniej, jeszcze przed pierwszym cięciem w kłodach. Aby dźwięk pszczelich skrzydeł przez długie lata rozbrzmiewał w lesie, należy odpowiednio zlokalizować miejsce powieszenia naszego ula. Większość miejsc odrzucam z marszu, bo nie rokują dobrze pszczołom. Obecność mrówek pod drzewem, słabe pożytki lub pożytki wyłącznie wrzosowe lub spadziowe, odległe źródło wody,  ochrona przed zimowymi wiatrami to tylko kilka z czynników lokalizacyjnych – ale do pracy bartodzieja potrzeba przede wszystkim takiej wiedzy.

 

DSC01862

DSC01878

DSC01892

Na zakończenie niedalecy sąsiedzi jednej z kłód bartnych