Pszczele problemy

Dzikie pszczoły, jak i te hodowane przez pszczelarzy w swojej codziennej pracy napotykają wiele problemów. Choć część z nich jest wspólna, należy zdać sobie sprawę, w jak odmiennych warunkach żyją te owady. Tak więc, co gryzie pszczoły?

Nasze rodzime pszczoły budują gniazda w starych, dziuplastych drzewach, które zapewniają im odpowiednie warunki do prawidłowego rozwoju i zimowli. Drewno dobrze izoluje kłąb zimowy od niskich temperatur, ale przede wszystkim zabezpiecza przed nadmiernym zawilgoceniem – pod tym względem materiał ten jest o wiele lepszy niż tworzywa sztuczne, używane przez wielu pszczelarzy w ulach. Znane są tez gatunki, jak pszczoła olbrzymia, budujące gniazda na świeżym powietrzu. Pszczoła skalna z kolei przymocowuje plastry do skalnych szczelin i nawisów. Nasze dzikie pszczoły nie posiadają jednak takich zdolności i zmuszone są do poszukiwania innego lokum. Pomimo obecności dużych kompleksów leśnych w naszym kraju, coraz trudniej znaleźć w nich drzewa, odpowiadające pszczołom. Częściej zdarzają się na polach, przydrożnych miedzach i sadach, niż w lasach, w których funkcja została częściowo zmieniona. Obecnie wielkie połacie zajmują monokultury, głownie sosnowe, w których próżno szukać ponad stuletnich okazów drzew, dodatkowo posiadających odpowiedniej wielkości dziuple. Pszczoły potrzebują odpowiedniej bazy pożytkowej, na którą też nie mogą liczyć w takich miejscach. Spadź nie występuje regularnie, zresztą jest ona podobnie jak nektar wrzosowy niekorzystna dla zimujących pszczół. Pozostałe rośliny podszytu i runa, takie jak jagody i czeremchy nie stanowią wystarczającej bazy pokarmowej. Pszczół w lasach jest coraz mniej, niegdyś ich największym problemem były mrozy i napady wygłodniałych niedźwiedzi, dziś zagraża im brak miejsca do założenia gniazda i obszary o znikomych pożytkach.

Pszczoły hodowane w pasiekach wiodą zupełnie inny tryb życia, niż tez dzikie. Pszczelarze dbają o zdrowotność rodzin, dokarmiają je i starają się zapewnić odpowiednią bazę pożytkową. Jednak ma to swoją cenę- zintensyfikowanie produkcji miodu i innych produktów pszczelich. Matki pszczele są wymieniane na te pochodzące z hodowli, które zapewniają odpowiednie cechy użytkowe. Linie takie cechują się zmniejszoną rojliwością, zwiększoną produkcją miodu bądź łagodnością, niestety populacje pszczół hodowlanych są podatne na pasożyty i choroby. Obecnie największym zagrożeniem są roztocza varroa destructor, które przy zaniechaniu leczenia i niedostatecznej higienie w pasiece, potrafią doprowadzić do całkowitej zagłady rodzin. Pszczoły dzikie według różnych badań zdają się być bardziej odporne na tego groźnego pasożyta, podobnie jak na inne patogeny.

W hodowli zaznacza się także wyraźnie wpływ chemizacji środowiska, szczególnie w pasiekach korzystających z pożytków takich jak rzepak czy drzewa owocowe. Rolnicy wciąż poświęcają zbyt mało uwagi dobrym praktykom, takim jak opryskiwanie upraw w czasie, gdy zapylacze zakończyły już całodzienny oblot, przez co zatruciu mogą ulec całe pasieki. Zanieczyszczenia i środki chemiczne odkładają się w organizmach pszczół, ale także i w miodzie spożywanym przez człowieka. Nawet niewielkie stężenia substancji chemicznych zaburzają funkcje życiowe owadów. Najgroźniejszą grupą chemikaliów dla owadów, są wciąż stosowane na zbyt wielką skalę pestycydy. Pszczoły są bardzo czułymi bioindykatorami, efekty zatrucia są widoczne bardzo szybko. Wpływ chemizacji na człowieka znany będzie jednak dopiero, za jakiś czas.

Pszczoły samotnice także narażone są na wpływ substancji chemicznych, szczególnie w ogrodach, sadach i polach uprawnych. W lasach z kolei uprawy monokulturowe także odciskają na nich swoje piętno, brak tu często trzciny i martwych drzew, czyli miejsc, gdzie owady te zwykle składają jaja. Skromne leśne pożytki są mniej straszne pojedynczym pszczołom, niż całym rojom, dlatego też lasy są dobrym miejscem bytowania pszczół samotnic.

Podczas codziennych prac, pszczoły narażone są na ataki wygłodniałych ptaków, nierzadko też wpadają w pajęcze sieci. Podczas wyjątkowo mroźnych zim, lub deszczowych letnich dni owady muszą radzić sobie z ciężkimi warunkami atmosferycznymi. Na te czynniki człowiek nie ma wpływu, czy jednak nie warto pomóc zapylaczom, dbając o ich naturalne środowisko występowania, zmieniając je na choć odrobinę przyjaźniejsze? Zastosowanie niewielkich domków dla pszczół samotnic wpłynie korzystnie na zapylanie roślin, które stanowią przecież pokarm dla innych zwierząt. Kłody bartne i barcie pozwalają zagnieździć się pszczołom miodnym tam, gdzie wcześniej nie miały na to szans. Należy pamiętać, jak wielki wpływ na nas, i całe środowisko które nas otacza mają te niewielkie, niepozorne owady, których ogromu pracy często nawet nie dostrzegamy.